AFCWimbledon

Wpisy

  • poniedziałek, 22 kwietnia 2013
    • Ten jeden mecz...

      Tak jak dwa lata temu cały sezon sprowadza się do jednego, ostatniego meczu. Mimo kompletnie innych okoliczności, stawka jest ta sama - prawo do występów w przyszłym sezonie w League Two. Gdy w zeszłą w sobotę ok. godziny 17 ukradkiem w pracy spojrzałem na wyniki przedostatniej kolejki League Two i zauważyłem że, mimo przegrywania 2-0 do przerwy, Wimbledon zdołał wyciągnąć remis przeciw Gillingham, bardziej od układu tabeli interesował mnie rozkład gier ostatniej kolejki League Two.

      Na szczęście, fakt, że York gra przeciw Dagenham and Redbridge oznacza, że niezależnie od wyniku tego meczu, zwycięstwo Wimbledonu nad Fleetwood starczy nam do utrzymania. Jednak remis bądź porażka sprawi, że nie będzie dla Żółto-Niebieskich ratunku...

      Dodajmy do tego symbolikę tego wszystkiego, fakt, że jednego z goli dla Gillingham zdobył bohater Wimbledonu sprzed dwóch lat, Danny Kedwell, fakt, że w półfinałach baraży The Dons odprawili z kwitkiem Fleetwood oraz fakt, że w przypadku spadku znowu będziemy mierzyć się z Luton, którzy w tym sezonie po raz pierwszy od 4 lat nie zdołali się zakwalifikować do baraży.

      To wszysto jest jednak bez znaczenia. Liczy się tylko zwycięstwo!

      POWODZENIA WIMBLEDON!

      P.S. Jako, że blog od jakiegoś roku nie funkcjonuje a ja nigdy "formalnie" nie pożegnałem się z czytelnikami, czynię to niniejszym. Proszę potraktować ten wpis jako ostatni post na blogu i dziękuję wszystkim, którzy korzystają z czata. Do zobaczenia na czacie w sobotę wieczorem!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      zoltoniebiescy
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 kwietnia 2013 21:20
  • sobota, 04 sierpnia 2012
  • niedziela, 15 lipca 2012
  • niedziela, 01 lipca 2012
    • Plac budowy

      Najważniejsza informacja z dnia dzisiejszego to taka, że mój login i hasło do strony o Wimbledonie nadal działają. Oznacza to tyle,  że nie ma dziś wieczorem żadnej wymówki i powstanie tekst informujący czytelników w telegraficznym skrócie o tym co dzieje się w klubie. Z najważniejszych rzeczy wydaje mi się, że należałoby wspomnieć o placu budowy, jednak już tu pojawia się pytanie - o którym? O tym w drużynie czy o tym na trybnach? Po kolei więc... 

      Tuż po zakończeniu sezonu trener Terry Brown postanowił rozstać się aż z 10 zawodnikami reprezentującymi dotychczas żółto niebieskie barwy. Ofiarami tej rzezi niewiniątek zostali Jack Turner, Chris Bush, Fraser Franks, Gareth Gwillim, Brett Johnson, Jamie Stuart, Reece Jones, Ricky Wellard, Kieran Djilali oraz Sam Hatton. Nie czas teraz zajmować się czemu każdy zawodnik pożegnał się z zespołem ani forować opinię czy decyzje były dobre czy złe, jednak w imieniu swoim pragnę podziękować każdemu z tych piłkarzy za serce włożone w grę, każdą minutę na boisku w drużynie Wimbledoni oraz życzyć wszystkiego najlepszego w dalszym kontynuowaniu kariery. 

      Zwolnienie tylu zawodników oznaczało oczywiście to, że trener ze swoim sztabem będą mieli ręce pełne roboty by skompletować nowy, lepszy skład, jednak to nie dziwi zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wśród kibiców Wimbledonu są i tacy co uważają, że wśród zwolnionych powinien znaleźć się też trener Brown. Tu jednak pozwolę sobie na słówko autorskiego komentarza, gdyż uważam, że człowiek, który w ciągu 5 lat zaliczył trzy awanse, zabierając klub z Ryman League (7 liga) do prefesjonalnej League Two zasługuje przynajmniej na jeszcze jeden sezon żeby pokazać, że wysuwa wnioski, uczy się na błędach i rozwija zarówno siebie jak i klub.

      Dotychczas udało się zakontraktować 4 nowych zawodników. Są to:

      Curtis Osano - 25 letni prawy obrońca w zeszłym sezonie występujący w Luton Town.

      Louis Harris - 19 letni pomocnik, wychowanek Wolverhamptin, w zeszłym sezonie grający na wypożyczeniu w Notts County.

      Stacy Long - 27 letni pomocnik występujący przez kilka ostatnich lat w Stevenage.

      Warren Cummings - 31 letni lewy obrońca przez ostatnie 10 lat występujący dla AFC Bournemouth.

      Oczywiście możemy spodziewać się jeszcze więcej zakupów, jednak cieszy, że trzon drużyny, czyli bramkarz Brown, obrońca Mat Mitchel King, pomocnicy Sammy Moore, Rashid Yussuf i napastnicy Luke Moore, Christian Jolley, Byron Harrison oraz przede wszystkim Jack Midson którym zainteresowane były Swindon oraz Rotherham już podpisali nowe kontrakty.

      Drugi plac budowy o którym chciałem wspomnieć to rozbiórka trybuny stojącej znanej jako Kingston Road End umieszczonej za bramką i budowa trybuny siedzącej mającej zapewnić wymaganą przez Football League liczbę miejsc siedzących na stadionie Kingsmeadow. W ciągu dwóch lat należy też spodziewać się jakichś prac, jeszcze nieokreślonych, na trybunie wzdłuż boiska John Smith Stand, gdyż ta trybuna również nie spełnia wymagań licencyjnych. Prace te oczywiście związane są z formalnościami konieczymi do spełnienia wymogów Ligi Porfesjonalej i nie oznaczją, że klub przestaje pracować nad znalezieniem odpowiedniego miejsca do budowy nowego stadionu gdzieś na Wimbledonie.

      Na końcu wpisu pragnę dodać, że po sezonie klub pożegnał się z trenerem rezerw, byłym zawodnikiem WImbledonu Marcusem Gaylem. Marcus objał posadę pierwszego trenera w 7-ligowym Staines Town i oczywiście życzymy mu wszelkich możliwych sukcesów i kto wie, może kiedyś powrotu do Wimbledonu na stanowisko pierwszego trenera. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Plac budowy”
      Tagi:
      Autor(ka):
      zoltoniebiescy
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 lipca 2012 01:50
  • wtorek, 20 marca 2012
  • środa, 07 marca 2012
    • Wimbledon niczym Matka Teresa...

      Znajomy powiedział przed dzisiejszym meczem, że Wimbledon w tym sezonie jest niczym Matka Teresa - potrzebującym nie odmawia. Oto lista obdarowanych przez Żółto-Niebieskich:

      1. Przegrywając z Macclesfield 4-0 daliśmy im najwyższe zwycięstwo ligowe od 6 lat.

      2. Przegrywając u siebie z Crewe Alexandra podarowaliśmy im pierwsze zwycięstwo w historii nad Wimbledonem.

      3. Przegrywając z Torquay na wyjeździe daliśmy im pierwsze zwyciestwo nad Wimbledonem na ich własnym terenie.

      4. Accrington pokonując nas uzyskał pierwsze swoje zwycięstwo wyjazdowe w tym sezonie.

      5. Aldershot pokonując Wimbledon 2-1 zdobył swojego pierwszego gola od 6 meczy.

      6. Northampton pokonując Wimbledon na naszym terenie 3-0 uzyskało swoje najwyższe zwyciestwo wyjazdowe w tym sezonie.

      7. Ponownie Northampton pokonując nas tym razem u siebie uszyskało swoje pierwsze zwycięstwo u siebie od 4 miesięcy.

      8. Podobnie Hereford wygrywając z nami w zeszłą sobotę uzyskał pierwsze zwycięstwo u siebie od 4 miesięcy.

      9. I wreszcie Plymouth pokonując nas dziś 2-1 na Kingsmeadow wygrzebał się ze strefy spadkowej...

      ... a mimo to wciąż jesteśmy 7 punktów nad strefą spadkową!

      Lista jest długa ale do końca sezonu mamy jeszcze 12 meczy tak więc istnieje spora szansa że się powiększy. Okazja już w sobotę gdy Wimbledon będzie podejmował ostatni w tabeli Dagenham & Redbridge.

      Ktoś przyjmuje zakład, że w sobotę wieczorem Dag&Red nie będą już zamykać tabeli League Two?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Wimbledon niczym Matka Teresa...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      zoltoniebiescy
      Czas publikacji:
      środa, 07 marca 2012 00:56
  • piątek, 27 stycznia 2012
    • Czat

      Dzięki praktycznej poradzie użytkownika Thomas92 udało mi się uruchomić czat na stronie. Teraz czytelnicy bloga mogą śmiało ze sobą rozmawiać bez potrzeby wpisywania komentarzy pod moimi postami a nowi czytelnicy mogą się wpisywać bez potrzeby rejestracji. Zapraszam do zostawiania komenarzy w "shoutboxie" po prawej stronie.

      Dzięki Thomas92!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      zoltoniebiescy
      Czas publikacji:
      piątek, 27 stycznia 2012 22:42
  • czwartek, 12 stycznia 2012
    • Powrót Króla!

      Gwiazda Wimbledonu Jason Euell wraca po latach w szergi The Dons!!!!!!!! Został wypożyczony do 14 lutego z innego londyńskiego klubu Charlton. Ten zawodnik strzelił dla nas 47 goli, grał 6 sezonów. odszedł przed perypetiami z MK w 2001. Mam mieszane odczucia, co do weteranów, ale wierzę, że będzie gwiazdą, jak Franek dla Jagi...

      Tak na wiadomość o powrocie Euella do Wimbledona zareagował w komentarzach do poprzedniego wpisu Doners... I szczerze pisząc, przeglądając statusy moich znajomych kibiców Wimbledonu na fejsbuku muszę przyznać, że podobne emocje udzielają się wszystkim którzy pamiętają czasy jego występów w Żółto-Niebieskich barwach. 

      Planując ten wpis chciałem zacząć od małego żarciku, że chodzi o Thierry'ego Henry'ego który przecież niedawno wrócił do Arsenalu, ale na szczęście mam czytelników którzy potrafią napisać mi lepszy wstęp (dzięki Doners!).

      Euell jest wychowankiem Wimbledonu i występował w klubie od 1995 roku do 2001 roku gdy został wykupiony przez Charlton Athletic. Następnie występował w Middlesbrough, Southampton, Blackpool (gdzie dwa lata temu zaliczył nawet dwa występy w Premier League), Doncaster Rovers a ostatnio ponownie w Charlton skąd został wypożyczony do Wimbledonu.

      Wydaje się, że mimo wieku jest to dobre posunięcie trenera Browna a Euell powinien pomóc będącemu w kryzysie zespołowi The Dons swoim ograniem i doświadczeniem. Osobiście stawiam symbolicznego piątaka że Euell strzeli już w sobotę na wyjeździe przeciw Port Vale.

      Euell nie jest jedynym wzmocnieniem zespołu w tym okienku transferowym ale o pozostałych innym razem - może jutro. Na zakończenie najładniejszy gol jaki Euell strzelił dotychczas dla Wimbledonu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (17) Pokaż komentarze do wpisu „Powrót Króla!”
      Tagi:
      Autor(ka):
      zoltoniebiescy
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 stycznia 2012 23:30
  • czwartek, 05 stycznia 2012
    • Dwanaście; Zmiany, zmiany, zmiany

      Jak widzę po komentarzach w poprzednim wpisie nie będzie niespodzianką jak napiszę, że 2 stycznia Wimbledon na wyjeździe w Swindon przegrał 6 mecz z rzędu jednocześnie podnosząc niefortunną serię meczy bez zwycięstwa do 12... Początkowo chciałem jechac na ten mecz, jednak potem plany się zmieniły i zamiast tego poszedłem na spotkanie z Southend. Ci co pojechali oglądali jednak kompletną dominację rywala, który kilkukrotnie trafiał w słupek i poprzeczkę a przed stratą gola gości chronił świetnymi interwencjami Seb Brown.

      Cierpliwość i konsekwencja gospodarzy zostały jednak nagrodzone i dzięki dwóm golom w drugiej połowie Swindon wygrali 2:0. Oto co po meczu do powiedzenia miał trener Brown:

      "Swindon był dziś zespołem zdecydowanie lepszym i zwyciężył zupełnie zasłużenie. Przed meczem poprosiłem moich zawodników by wyszli i dali z siebie wszystko i muszę przyznać, że o zaangażowanie nie mam żadnych pretensji. Zawodnicy dali z sibei 100% jak zawsze ale prawda jest taka, że personalnie po prostu nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Teraz otwiera się okienko transferowe i na pewno przyda się trochę przewietrzyć skład. Pojawi się kilka nowych twarzy w zespole i mam nadzieje, że uda mi się ściągnąć co najmniej dwóch graczy z doświadczeniem w profesjonalnym futbolu. Nie potrzeba nam wymiany całych formacji ale tylko kilku ogniw. Niektórzy zawodnicy nie radzą sobie z presją tak dobrze jak inni i dlatego zależy mi na ściągnięciu ogranych zawodników."

      "Dziś dałem szansę kilku zawodnikom, którzy dotychczas nie grali i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nikogo nie pominąłem. Fajnie byłoby grać zespołem który zapewnił klubowi awans do League Two jednak moim zadaniem jest utrzymanie zespołu w tej lidze i jasne jest, że do tego potrzebne są zmiany."

      I faktycznie dziś na listę transferową wystawiono pięciu piłkarzy: Maxa Portera, Jamesa Mulley'a, Lee Minshulla, Ryana Jacksona oraz Charlie Ademeno. Co ciekawe żaden z tych piłkarzy nie jest obrońcą a to na tą formację najbardziej się ostatnio narzekało. Trener Brown widać lubi zaskakiwać ale teraz wszyscy kibice czekają na to kto wzmocni Żółto-Niebieską armię a walce o utrzymanie się w 4 lidze angielskiej. Wszystkim zawodnikom na liście transferowej oczywiście dziękujemy za dotychczasowe występy, zaangażowanie i gole w barwach Wimbledonu i życzymy powodzenia w nowych klubach!

      I na koniec nagrane ukrytą kamerą pod stadionem Wimbledonu jak trener Terry Brown tłumaczy jednemu z wystawionych na listę transferową graczy powody tej decyzji:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Dwanaście; Zmiany, zmiany, zmiany”
      Tagi:
      Autor(ka):
      zoltoniebiescy
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 stycznia 2012 22:14
  • niedziela, 01 stycznia 2012
    • Jedenaście: Wimbledon - Southend United 1:4

      Po dłuższej przerwie, w Sylwestra 2011 roku mogłem sobie w końcu pozwolić na wybranie się na mecz Wimbledonu. Biorąc pod uwagę ostatnie rezutaty zespołu- przed tym meczem w ostatnich 10 meczach mieliśmy 3 remisy i 6 porażek - oraz zaskakująco dobry sezon rywali, którzy do niedawna liderowali tabeli a teraz są na trzeciej pozycji nadal są jednym z głównych kandydatów do awansu, nie spodziewałem się wiele. Ot, chciałem pożegnać wyjątkowo dobry dla klubu rok 2011 (nie zapomnijmy mimo ostatnich rezultatów, że to w tym roku Wimbledon awansował do 4 ligi), poczuć to co najbardziej lubię - stadionową atmosferę i spotkać się z kumplami których mam okazję widywać tylko przy okazji meczy.

      Początek meczu dał jednak nadzieje, że wydarzenia na boisku mogły być równie dobrym powodem pojawienia się wczoraj na stadionie. Co prawda w 3 minucie sędzia podyktował karnego dla rywali, jednak strzał rywala z jedenastu metrów został w świetnym stylu wybroniony przez bramkarza Wimbledonu Seba Browna. Co do samego karnego to zdania na temat słuszności wydawały się podzielone. Ja stałem za bramką przy której działa się cała akcja i wydawało mi się, że Sam Hatton wślizgiem faktycznie sfaulował rywala. Kolega który oglądał ze mną mecz twierdził, że faulu absolutnie nie było i że sędzia popełnił błąd, natomiast inny znajomy spotkany w przerwie meczu w kolejce do toalety i oglądający mecz z trybuny siedzącej usytuwanej wzdłuż boiska twierdził, że faul owszem był, ale przed polem karnym. Jak jednak napisałem cała dyskusja jest czysto akademicka, gdyż karny został obroniony a jakieś 7 minut potem po precyzyjnym, płaskim strzale najlepszego zawodnika w żółto-niebieskich barwach, Jacka Midsona, Wimbledon zdobył prowadzenie.

      Gol ten dodał gospodarzom trochę pewności siebie i przez następne kilkanaście minut grali z Southend jak równy z równym, ba mieli nawet lekką przewagę. Niestety, goście mieli w swoich barwach napastnika o nazwisku Ryan Hall. Niski, niezbyt dobrze zbudowany, jednak dość dobry technicznie a przede wszystkim bardzo waleczny i zadziorny gracz. A przede wszystkim znienawidzony przez kibiców Wimbledonu. Kilka lat temu, gdy Wimbledon walczył o awans do 6 ligi, Ryan Hall był zawodnikiem rywala Wimbledonu - klubu Bromley. W końcówce sezonu Wimbledon grał z Bromley na wyjeździe i potrzebował zwycięstwa by zapewnić sobie awans na kilka kolejek przed końcem sezonu. Wszystko szło zgodnie z planem do 89 minuty gdy jeden z piłakrzy Wimbledonu leżał kontuzjowany a Ryan Hall postanowił to wykorzystać by zdobyć gola i odłożyć awans Wimbledonu w czasie. Wimbledon i tak awansował do 6 ligi w tamtym sezonie jednak pamięć o niesportowym golu pozostała i wczoraj Hallowi dostawało się przez cały mecz od oszustów, kryminalistów (faktycznie Hall ma wyrok w zawieszeniu za bójkę w klubie nocnym), kutasów, itd. Na co Hall oczywiście odpowiedział zdobyciem gola na 1:1. Sama bramka, jak i trzy pozostałe, w zasadzie obnażyła największą bolączkę The Dons w tym sezonie - słabo zorganizowaną obroną. Z prawej strony boiska goście uderzali rzut wolny, bramkarz Brown wypiąstkował piłkę do góry, ta spadła na głowę niekrytego Halla a ten umieścił ją w siatce bez żadnych kłopotów.

      Nie był to koniec problemów trenera Browna i jego zespołu, gdyż w 45 minucie za wślizg od tyłu z boiska został wyrzucony napastnik Wimbledonu Christian Jolley. Gra w 10 przeciw jednemu z najlepszych zespołów ligi mogła oznaczać jedną z dwóch rzeczy: wysoką porażkę lub ofiarną obronę było nie było korzystnego remisu z pierwszej połowy.

      Trener Brown dokonał co prawda zmiany w przerwie, wprowadzając dodatkowego obrońcę Chrisa Busha za napastnika Luke'a Moore'a jednak przy bardzo silnej, solidnej i mającej na celu tylko zwycięstwo drużynie gości okazało się to niewystarczająco. Druga połowa upłynęła pod znakiem totalmej dominacji gości. Drugą bramkę dla nich zdobył obrońca i kapitan Wimbledonu Jamie Stuart sampobójczym trafieniem a pozostałe dwa gole również wynikały z błędów obrony, jednak za porażkę nie mozna winić jednej formacji czy jednego zawodnika a zawsze cały zespół. Winny był Christian Jolley, który za swoje bezmyślne zagranie osłabił zespół, winni byli pomocnicy, którzy nie wspierali wystarczająco ani obrońców, ani napastników, winny był bramkarz Brown, który źle piąstkował piłkę przy pierwszym golu gości. Jedyny który z wczorajszego meczu wyszedł z twarzą to napastnik Jack Midson, nie tylko za zdobytego gola ale za ogólną walkę o każdą piłkę, gdy inni zdawali się już pogodzić z porażką. No i kibice, których spora część została po końcowym gwizdku by mimo bardzo złych rezultatów, podziękować piłkarzom za grę.

      Dziś jest otwarcie styczniowego okienka transferowego i trener Brown zapowiedział że będzie szukał wzmocnień. Na pewno dojdzie przynajmniej jeden obrońca i napastnik. Ponieważ budżet klubu nie jest bez dna, wzmocnienia będą prawdopodobnie oznaczać stopniowe pozbywanie się tych zawodników którzy nie spełniają oczekiwań. Nie mi oceniać którzy to piłkarze ale najbliższe tygodnie na Kingsmeadow na pewno będą ciekawe. Jutro Wimbledon gra na wyjeździe ze Swindon a trener Brown już zapowiedział spore roszady w składzie i danie szansy tym zawodnikom którzy dotychczas grali mało. Wydaje się, że przy ostatnich rezultatach i tak nie ma nic do stracenia a trochę świeżości drużynie może się przydać. W następną sobotę gra Puchar Anglii z którego Wimbledon już odpadł tak więc ekipa Wimbledonu będzie miała blisko dwa tygodnie na zaprowadzenie wewnętrznego rozrachunku i znalezienie odpowiedzi na pytanie: Co zrobić by liczba 8 punktów dzieląca nas od strefy spadkowej nie została zmniejszona.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Jedenaście: Wimbledon - Southend United 1:4”
      Tagi:
      Autor(ka):
      zoltoniebiescy
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 stycznia 2012 22:39