AFCWimbledon

Wpis

sobota, 30 stycznia 2010

Dokąd prowadzą protesty przeciw Glazerom?

Zamieszczam moje tłumaczenie ciekawego tekstu z fantastycznego portalu dotyczącego piłki oraz spraw kibicowskich TwoHundredPerCent. Tekst dotyczy ostatnich wydarzeń na Old Trafford oraz klubu FC United of Manchester, przy którego organizacji kibice korzystali z doświadczeń kibiców Wimbledonu. Zapraszam do lektury i zachęcam do zostawienia komentarza.


Dokąd prowadzą protesty przeciw Glazerom?

To był z pewnością jeden z dziwniejszych widoków w tym sezonie. Podczas półfinału Pucharu Ligi pomiędzy Manchesterem United i Manchesterem City rozegranego w zeszłą środę, spora liczba kibiców Norwich City (tak przynajmniej to wyglądało dla niewprawnego oka) opanowała krzesełka stadionu Old Trafford i dopingowała zespół Alexa Fergusona. Oczywiście, nic takiego nie miało miejsca. Kibice ubrani w zielono-złote szale pokazywali swoje niezadowolenie z rządów rodziny Glazerów w Manchesterze United oraz z proponowanego przez nich wypuszczenia obligacji. Zielono-złote - oryginalne barwy klubu Newton Heath, protoplasty dzisiejszego Manchesteru United - zostały wybrane za barwy protestu. Są jednak tacy którzy w wątpliwość podają co ten protest ma oznaczać oraz co zamierza osiągnąć, szczególnie dlatego, że tysiące kibiców w zielono-złotych barwach było oczywiście na stadionie Old Trafford, co oznacza, że uprzednio wydali olbrzymie sumy pieniędzy na bilety. Pieniędzy, które w końcu trzymają Glazerów na Old Trafford.

Dla wielu byłych kibiców Manchesteru United klub spisany jest na straty już od jakiegoś czasu. Pomimo, że wdawanie się w debaty typu: "Gdzie byliście w 2005r., gdy to wszystko się zaczęło?" może wydawać sie bezcelowe, na pewno warto zadać pytanie o cel tych protestów. Pierwszym ruchem Glazerów po przejęciu Manchesteru United było zdjęcie klubu z giełdy papierów wartościowych. Po przejęciu klubu według swoich własnych reguł, nowi właściciele nie byli przecież gotowi poddać klub publicznej kontroli. W chwili obecnej, klub jest kompletnie skazany na łaskę i niełaskę właścicieli i, o ile będą trzymać się litery prawa, nikt nie może im nic zrobić. Kibice, którzy odeszli, by stworzyć nowy klub, FC United of Manchester, często byli nazywani "rozłamowcami" lub "Judaszami". Dziś wydaje się jednak mało prawdopodobne by kibice FCUM byli szczególnie zachwyceni tym, że 5 lat temu nie mylili się co do intencji Glazerów. Niemniej, przejęcie MU przez amerykańskich biznesmenów jest tylko jednym z wielu powodów utworzenia nowego klubu.

Inne przyczyny utworzenia FCUM to poczucie niemocy wobec sytuacji w "wielkim" futbolu. Nieprzystępne ceny biletów, pogarszający się brak atmosfery na meczach, ciągłe zmienianie godzin rozpoczęcia meczów w celu podpasowania się wielkim stacjom telewizyjnym oraz ciągłe sprzedawanie ducha sportu temu kto wyłoży największą kwtoę na stół doprowadziły do wyłamania się i podjęcia najtrudniejszej decyzji dla każdego kibica piłkarskiego: utworzenia klubu, który będzie się rządził według własnych zasad. Wielu z tych kibiców wciąż czuje związek z Manchesterem United, ale wielu już nigdy nie zasiądzie na Old Trafford. W ciągu lat utworzyli własną, wyjątkową tożsamość, która zapewne umocni się gdy zostanie zbudowany nowy stadion dla FCUM.

Nie ma nic zdrożnego w protestowaniu na Old Trafford, a co więcej, widok pojawiającego się niezadowolenia z obecnego modelu własnościowego angielskich klubów jest nawet satysfakcjonujący. Niemniej, pytanie co zielono-złota kampania zamierza osiągnąć pozostaje. Jest bardzo mało prawdopodobne by akcja kibiców w zielono-złotych barwach miała jakikolwiek wpływ na włodarzy klubu, szczególnie dlatego, że protestujący płacą pieniądze, które trzymają Glazerów przy klubie. Jeśli z wieści płynących z Manchesteru w ciągu ostatnich kilku tygodni można się czegoś nauczyć, to jest to to, że Glazerowie są w klubie tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Organizatorzy protestu przekonują, że ich cel to zjednoczenie kibiców we wspólnym celu, ale jeśli chcieliby osiągnąć coś ponadto, to wtedy niezbędne będzie podjęcie mniej wygodnych akcji. Ubieranie się w zielono-złote szale i zachowywanie się jak zawsze na meczu to jedna rzecz. Całowicie inna to werbalne wyrażanie niezadowolenia na meczu pod ryzykiem bycia usuniętym ze stadionu i odebrania karnetu. A jeszcze inna to całkowity bojkot klubu.

Pozostaje podejrzenie, że na protesty na Old Trafford jest już zbyt późno. Koszt przejęcia klubu przez kibiców jest z pewnością za wysoki a kwota potrzebna do wyrzucenia Glazerów z Manchesteru odstraszy każdego potencjalnego kupca, nawet gdyby pieniądze z klubu nie wyciekały na lewo i prawo. Nie ma również żadnej gwarancji, że nowi właścieciele byliby dla klubu mniej tragiczni niż Glazerowie. Twierdzenie, że dzisiejsi protestujący powinni byli odezwać się w 2005 roku, może brzmieć przemądrzale, niemniej jednak jest prawdziwe. Ale przekaz cały czas się sączy. Jedną z najbardziej widocznych reklam podczas środowej transmisji z derby Manchesteru były reklamy biletów dostęnych na zbliżający się mecz w Premier League przeciw Portsmouth. Manchester United, jeden z najpopularniejszych klubów na świecie, ma kłopoty z zapełnieniem stadionu na mecz ligowy.

W międzyczasie, w odległości krótkiej przejażdżki tramwajem z Old Trafford na Gigg Lane, trwa protest, który rozpoczął się w 2005 roku a którego horyzonty znacznie przekraczają dzisiejsze kłopoty z Glazerami, obligacjami, czy porażką u siebie w Pucharze Anglii z Leeds United. Jeśli kibice protestujący w środę na Old Trafford chcieliby poszerzyć zakres swoich działań, na najbliższym meczu FC United of Manchester na Gigg Lane znajdzie się dla nich sporo miejsca. Albo, innymi słowami, protest się już rozpoczął i oni zostali zaproszeni. Niemniej, natura człowieka, oraz porywczy charakter kibica piłkarskiego oznacza, że najprawdpodbniej nie trafią oni na Gigg Lane a protesty wykraczające poza noszenie zielono-złotych szali przyciągną mniejszą liczbę zainteresowanych. I nie jest to krytyka kibiców MU. To jest krytyka kibiców piłkarskich w szerszym znaczeniu. Wiekszość z nas toleruje zbyt wiele i zbyt długo. Kibice FCUM prowadzą słyszalny protest a fakt, że ich klub, któremu wielu wróżyło szybki upadek, wciąż istnieje jest najsilniejszym znakiem protesu nie tylko przeciw Glazerom, ale również przeciw wielu innym rzeczom, które psują angielski futbol.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
zoltoniebiescy
Czas publikacji:
sobota, 30 stycznia 2010 14:02

Komentarze

Dodaj komentarz

  • doners napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/30 16:41:20:

    Problem tak mi się wydaje tkwi też w sensie kibicowania. Każdemu kibicowi zależy na tym, aby jego drużyna wygrywała, była ciągle na topie i zatrudniała najlepszych piiłkarzy. Ci niestety chcą zarabiać, a do tego dochodzi utrzymanie obiektów, wymogów licencyjnych itd. Jedym słowem bez kasy nie ma sukcesów i tu zaczyna się sedno problemu.
    Jak przekonać wszystkich fanów Wilekiego MU, aby porzucili ten Wielki MU i zaczeli łożyć pieniądze w rozwój tego kibicowskiego. Pewnie gdyby te kilkadzesiąt tysięcy ludzi regularnie składało się (za kasę na miarę przeciętnego portfela) na UofM lub przejęłoby klub od Glazerów pewnie na Premierleague by wystarczyło, ale czy MU byłby Wielki? Pewnie nie zawsze.
    Problem MU, Chelsea i innych dream teamów to efekt odpowiedzi na przeciętne potrzeby i zachowania ludzi. To od nich musimy zacząć, bez nich nie byłoby Glazerów. Większość lubi sukces, widać to po frekwencji klubów, które mają wzloty i upadki (spadki, awanse). Kibców, którzy cieszą się z tego, że kochają swój klub tylko dlatego, że on jest - mamy niewielu.
    Ideałem byłoby tworzenie klubów na bazie pieniędzy kibiców i mądrej polityki wolontariuszy, ale pewnie zawsze pozostałaby pokuksa bycia Wielkiim. Dlatego trzeba się okreslić i wybrać jedną z dróg. Przykład Wimbledonu, czy MU Glazera z Puchar em Europy co jakiś czas. Niech wybór pozostanie, a ja wolę Wimbledon:)

  • russija napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/30 22:23:22:

    Jak przekonać wszystkich fanów Wilekiego MU, aby porzucili ten Wielki MU i zaczeli łożyć pieniądze w rozwój tego kibicowskiego.

    Nie moge sie z tobą do końca zgodzić. Sytuacja nie jest taka sama jak ta z Wimbledonem, bo wtedy upadł cały klub i wszystkie srodowiska kibicowskie przerzuciły sie na AFC Wimbledon, tutaj jest jednak inna sytuacja. Wiekszosc kibiców Manchesteru United nie uznaje tego kibicowskiego i jest podzielona. Dużo osób uważa ten wytwór za inny klub, nie ten w którym się zakochali od małego. FCuoM to bardziej klub rodzinny, wszyscy radykalni fani pozostali przy swoim ukochanym Manchesterze United. Na Old Trafford komercha zzera wszystko, na trybunach pełno kolorowych, ale na wyjazdach kibice United są jedną z najlepszych ekip i nie przyjezdzają tylko oglądac popisy piłkarzy ale takze głosno spiewają, a ostatnio nawet odpalili na derbach race co w Anglii jest bardzo surowo karane

  • antropoid napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/30 23:27:31:

    Tego nie wiedziałem, że Newton Heath grał w zielono-żółtych barwach, fajnie że to podrzuciłeś, a w jakich grał Ardwick FC, czy w tych samych, co obecnie ? Wracając do tematu, ja od początku jestem sceptycznie nastawiony, do przejmowania angielskich (czy w ogóle europejskich) klubów przez zamorskich krezusów. jakoś nie mogę się pozbyć fatalnego podejrzenia, że dla nich to jednak, jeszcze jedna kosztowna zabawka, której w każdej chwili można się pozbyć. Wydaje mi się, że mają do tego snobistyczne, bezduszne - czysto biznesowe podejście, dla Angoli, to jednak swego rodzaju sacrum. Według mnie takie protesty w Anglii, a potem być może gdzie indziej będą się nasilać, bo od jakiegoś czasu usilnie próbuje się z futbolu (przynajmniej tego na najwyższym poziomie) zrobić ekskluzywną rozrywkę dla bogaczy, pozbawiając bezpośredniego dostępu do niej tzw. plebsu. Ja mam nadzieje, że próby zapełnienia stadionów żrącymi kawior, zmanierowanymi, znudzonymi snobami spełzną na niczym i ta lawinowo pędząca komercjalizacja piłki, choć trochę wyhamuje, bo dzisiaj mamy do czynienia ze sprzedawaniem nazw stadionów, cyrkowymi zjawiskami, takimi, jak obecny Real, a jutro być może dojdzie do tego (wspomniałem już o tym, pod jednym z Twoich wcześniejszych wpisów) , że najlepsi piłkarze będą sprzedawać za grube miliony prawa do nazwisk i pewnego dnia w składzie np. Milanu pojawi się David Coca-Cola Beckham... Pozdrawiam.

    PS. Gdyby coś się ruszyło w sprawie powrotu Wimbledonu na Plough Lane daj znać.


  • admin.kopnij napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/30 23:59:21:

    powinno być: "podawać w wątpliwość", a nie poDDawać

  • zoltoniebiescy napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/31 01:17:58:

    Admin.kopnij: Dzięki, założę się, że błedów stylistycznych jest u mnie więcej. Pewnie dlatego tłumaczeniami nie zarabiam na życie i robię to hobbystycznie.

  • zoltoniebiescy napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/31 01:20:59:

    Antropoid: W dzisiejszym programie meczowym, Dyrektor Wimbledonu, Erik Samuelson napisał, że w zeszłym roku było kilka spotkań z władzami dzielnic Merton i powiedział, że spodziewa się, że nowym roku sprawa ta nabierze tempa. Oczywiście, to wszystko, szczegóły nie zostały zdradzone. :) Jak będą konkrety to oczywiście będzie informacja na blogu.

  • zoltoniebiescy napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/31 01:42:22:

    I jeszcze raz ja :) Antropoid (i inni zainteresowani), tutaj jest link do strony która pokazuje w jakich strojach grały kluby brytyjskie na przestrzeni dziejów:
    www.historicalkits.co.uk/Manchester_City/Manchester_City.htm

  • antropoid napisał(a) komentarz datowany na 2010/01/31 01:54:54:

    Rzuciłem tę uwagę pół żartem, pół serio, ale widzę, że jesteś profesjonalistą, dzięki. Tak a propos - te obecne stroje - totalnie mdłe...

  • doners napisał(a) komentarz datowany na 2010/02/20 19:50:57:

    Cytat "Mecz na :)Easy-Credit:)-Stadion w Norymberdze miał jednego faworyta...."
    :):):):)

Dodaj komentarz